Koniec programu i powrót do cen rynkowych
Z początkiem lipca przestał obowiązywać program CPN, który w ostatnich miesiącach miał ograniczać wzrost cen paliw. Po jego wygaśnięciu kierowcy znów muszą liczyć się z tym, że ceny na pylonach będą szybciej reagować na sytuację na rynku ropy, kursy walut i politykę marżową sieci stacji.
Według najnowszych odczytów średnie ceny paliw w Polsce pozostają na poziomie nadal odczuwalnym dla użytkowników aut dostawczych. Olej napędowy, najważniejszy z punktu widzenia branży, utrzymuje się na poziomie około 6 zł za litr, choć lokalnie stawki mogą być zarówno niższe, jak i wyraźnie wyższe. Benzyna 95 także pozostaje w podobnym przedziale, a autogaz tradycyjnie jest najtańszym wyborem, choć nie każdy bus czy van może z niego korzystać.
Dla firm transportowych i właścicieli pojedynczych busów oznacza to jedno – nawet niewielka zmiana ceny o kilkanaście groszy na litrze szybko przekłada się na realne koszty działalności. Przy dużych przebiegach miesięcznych różnica na jednym tankowaniu przestaje być kosmetyczna.
Ile kosztuje pełne tankowanie busa
W praktyce najbardziej odczuwalny jest koszt jednorazowego uzupełnienia pełnego zbiornika. W przypadku popularnych vanów i dostawczaków z bakiem o pojemności 70–90 litrów tankowanie diesla może dziś kosztować od około 420 do nawet 540 zł, w zależności od regionu i stacji. Przy większych modelach kwoty są jeszcze wyższe.
To ważna informacja zwłaszcza dla użytkowników dłuższych wersji nadwozi, takich jak Renault Trafic Long, które często pracują w trasie i regularnie pokonują setki kilometrów tygodniowo. W takim scenariuszu koszt paliwa pozostaje jednym z kluczowych składników całkowitego kosztu eksploatacji pojazdu.
Warto też pamiętać, że różnice między poszczególnymi typami busów są znaczące. Na spalanie wpływają nie tylko masa i aerodynamika, ale też długość nadwozia, wysokość dachu czy sposób eksploatacji. Dobrze widać to w porównaniu dużych busów, gdzie parametry użytkowe często idą w parze z różnym apetytem na paliwo.
Co to oznacza dla kierowców i firm
Wygaśnięcie programu nie musi oznaczać natychmiastowego skoku cen, ale zwiększa ryzyko większej zmienności w kolejnych tygodniach. Dla kierowców prywatnych będzie to głównie kwestia planowania wydatków, natomiast dla firm – element wpływający na wycenę usług, opłacalność zleceń i harmonogram tras.
W segmencie busów i lekkiego transportu każda podwyżka ma szczególne znaczenie, bo pojazdy te często pracują codziennie i pod obciążeniem. Jeśli do kosztów paliwa dodać serwis, opony, ubezpieczenie czy obowiązkowy przegląd techniczny, łatwo zauważyć, że końcówka roku może być dla wielu przedsiębiorców okresem dokładnego liczenia każdej złotówki.
Na razie rynek obserwuje, czy po zakończeniu programu ceny ustabilizują się na obecnym poziomie, czy też zaczną rosnąć. Dla właścicieli busów najważniejsze pozostaje jedno – regularne tankowanie nadal jest jednym z największych kosztów codziennej eksploatacji.